🐷 Mój stary to fanatyk knurów – opowieść z życia
Autor: Knur Białystok
Mój stary to prawdziwy fanatyk knurów. Pół mieszkania zajebane figurkami, poduszkami i kubkami z knurami. Średnio raz w miesiącu ktoś nadepnie na leżącego na ziemi knura i trzeba go ratować, bo inaczej skacze z bólu. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z 10 razy ratowałem biedne knury. Tydzień temu poszedłem na badania, a recepcjonistka jak mnie zobaczyła, kazała zdjąć buty xD – myślała, że znowu przyniosłem figurkę.
🏠 Kolekcja knurów w mieszkaniu
Druga połowa mieszkania zajebana „Knury Polskie”, „Świat Knurów”, „Super Knur” xD. Co tydzień ojciec robi objazd po kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie tygodniki o knurach. Nauczyłem go internetu, myśląc że trochę zaoszczędzimy, ale teraz siedzi na forach knurzych i kręci gównoburze o karmy, stylizacje i pielęgnację. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wyrzucić myszkę przez okno. Kiedyś go trollowałem: „KNURY JEDZĄ GWIZDKI!”. Matka gotowała bigos, żeby go uspokoić. Ma już rangę „KRÓL KNURÓW” za 10 tysięcy postów.
🕓 Weekendowe przygody z knurami
Co weekend zapierdala na spacery z knurami. Od pięciu lat w każdą niedzielę jem knurze przekąski, a ojciec pierdoli, że to rozwija kreatywność i empatię. Budzi nas co sobotę o czwartej rano, pakując knury do plecaków i robiąc kanapki.
🍽️ Przy stole zawsze knury
Przy jedzeniu temat zawsze schodzi na „Polski Związek Fanów Knurów”. Ojciec nakręca się, robi się czerwony, odchodzi od stołu i czyta Wielką Encyklopedię Knurów, żeby się uspokoić. W tym roku kupił ponton do wożenia knurów w mieszkaniu i siedział w nim cały dzień, ubrany w strój fanatyka knurów, obok stołu z obiadem.
🎉 Urodziny z knurami
Kiedy miałem urodziny w gimnazjum, stary wziął mnie na wyprawę knurzą. Dochodzimy do pola pełnego knurów, a ojcu oczy świecą się i oblizuje wargi. Rozkłada cały sprzęt, a ja włączam discmana – i pierdolnięcie w głowę, bo muzyka płoszy knury. Sześć godzin w bezruchu jak w Guantanamo. Zimno jak skurwysyn, a ja zmarznięty.
💥 Konflikty i obsesje
Ojciec ma kumpli, z którymi jeździ na knury. Kiedyś towarzyszem był Zbyszek – człowiek o kształcie piłki, w kamizelce BOMBER, zawsze z knurem przy boku. Drali się o to, który knur jest najważniejszy: „WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ, JAKIE KNURY MAJĄ POROŻA?”. Od tego czasu zerwali kontakt. Ojciec ma też arcywroga: Polski Związek Fanów Knurów, który stał się jego obsesją – klnie, trolluje, szuka sprawiedliwości dla knurów wszędzie.